|
Dlaczego się całujemy?
Poeci głoszą, że kiedy zetkną się ze sobą usta zakochanych, to tak, jakby
przenikały się nawzajem ich dusze. I rzeczywiście, ten, kto doświadczył w swoim
życiu pocałunku z ukochaną osobą, wie ile magii i czaru zawartych jest w tej
„malutkiej” czynności. Ale dlaczego właściwie się całujemy? Czy ma to czemuś
służyć, czy robimy to dla zwykłej przyjemności?
Nauka zajmująca się zjawiskiem całowania się nosi nazwę filematologii i jest,
póki co, raczkującą dopiero dziedziną wiedzy. Jednym z jej głównych zadań zaś,
jest znalezienie odpowiedzi na pytanie, dlaczego się całujemy? Czy jest to
zachowanie wyuczone, a może instynktowne (wrodzone)?
Część naukowców jest zwolennikiem teorii o wyuczonym charakterze całowania
się. Teoria ta opiera się na założeniu, że nasi przodkowie najpierw rozdrabniali
pokarm używając swoich zębów, by następnie podać go wprost do ust swojemu
bezzębnemu potomstwu. Zakłada się, że nawet kiedy dzieciom wyrosły już ząbki,
matki nie ustawały w naciskaniu ustami („całowaniu”) na policzki swojego
potomstwa, tak, by nauczyć je żuć samemu. W powiązaniu z tym, antropolodzy łączą
czynność całowania się z przyjemnością oralną wynikającą z jedzenia.
Dodatkowo teorię o wyuczonym charakterze całowania się
potwierdza fakt, że nie wszyscy ludzie się całują (choć może to być
zaskakujące!). Okazuje się, że około 10 proc. ludności świata tego nie robi.
Chodzi tu oczywiście nie o indywidua, ale o niektóre plemiona na całym świecie,
które nie wiedzą, co to jest pocałunek usta-usta.
Inny pogląd głosi, że całowanie się jest w rzeczywistości
czynnością instynktowną i jako dowód, zwraca się tu uwagę na podobne zachowania
wśród zwierząt. Dziś najbardziej przekonującą teorią z gatunku biologicznych,
jest teoria mówiąca o tym, że ludzie całują się, by poznać lepiej materiał
genetyczny partnera! Kiedy nasze twarze zbliżają się do siebie, jesteśmy
wyeksponowani na feromony partnera. W ten sposób, mężczyźni mogą podświadomie
ocenić płodność partnerki, a kobiety oceniają czy facet o siebie dba (jeśli nie,
to marna jego szansa na kolejny pocałunek z tą panią) oraz czy będzie dobrym
ojcem.
Poza tym, bliskość twarzy symbolizuje również bliskość
emocjonalną kochanków oraz czułość i poczucie bezpieczeństwa. Jeśli ktoś nas
całuje, pokazuje nam tym samym, że nas akceptuje, że mu się podobamy i pociągamy
go/ją fizycznie. Pocałunek, zwłaszcza erotyczny, jest bowiem oznaką pożądania.
To wszystko zaś pozytywnie wpływa na naszą samoocenę. Zatem im więcej się
całujemy, tym bardziej siebie lubimy i stajemy się pewniejsi siebie. Pewne
badania amerykańskie wykazały nawet, że mężczyźni, którzy co rano całują swoje
żony, są bardziej zadowoleni z życia i pracy, a tym samym osiągają lepsze wyniki
i rzadziej chorują!
I nic dziwnego! Faktem jest, że podczas jednego pocałunku
może pracować aż 34 mięśni twarzy! Ale nie chodzi tu tylko o gimnastykę. Jak
wspomniano powyżej, pocałunek uwalnia feromony – czyli naturalne substancje
naszego organizmu, które przyciągają do nas inne osoby i pomagają nam się
zakochać. Podczas pocałunku wydzielane są również hormony szczęścia. Wszystko to
sprawia, że czujemy się dobrze w swoim ciele i duszy, jesteśmy bardziej
zrelaksowani i wierzymy w siebie.
Jednym z wydzielanych hormonów jest oksytocyna (wydzielana
jest również podczas orgazmu!). Wpływa ona na jakość doznań erotycznych podczas
współżycia, ale również przy samym całowaniu się. To dzięki niej, mamy ochotę na
więcej i więcej pocałunków… Oksytocyna niejako uzależnia! Dlatego jeśli już raz
doznałeś/aś magii dobrego pocałunku, nie ma szans, by się spod niej wyzwolić. To
nawet dobrze, zważywszy na fakt, iż naukowcy obliczyli, że „całuśni” mogą żyć
nawet 5 lat dłużej!
Zresztą, sądzę, że o pozytywnych walorach całowania się nie
trzeba nikogo specjalnie przekonywać. Już dzieci wiedzą, że pocałunek oznacza
coś dobrego. Rodzice całują je na dobranoc, a bajeczny książę obudził w ten
sposób Śpiącą Królewnę. O całowaniu dumano już w starożytności. Platon, na
przykład, powiadał, że dawniej istniał twór, który składał się z dwóch głów i
ośmiu kończyn. Jedna głowa była kobieca a druga męska. Jednak Dzeus podzielił to
stworzenie na dwa i teraz rozdzielone połówki, poprzez pocałunek dążą do
utraconej jedności…
Dla wielu ludzi zresztą (zwłaszcza dla kobiet) pocałunek jest
dużo ważniejszy od samego seksu. Kładą oni nacisk na to, jak wielką bliskość i
czułość można poczuć kiedy stykają się nasze wargi z ustami partnera. Dlatego,
sama myśl o całowaniu się z kimś, kogo nie pożądamy i nie kochamy, odstręcza
wielu ludzi. Badania przeprowadzone wśród kobiet zarabiających na życie
uprawianiem seksu, pokazały, że tylko nieliczne pozwalały na pocałunki powyżej
szyi. Świadczy to o ogromnym znaczeniu pocałunków w duchowej więzi.
Zauważmy też, że ludzie całują się niezależnie od tego, ile
lat już ze sobą są. Oczywiście pierwsze pocałunki są zazwyczaj najbardziej
gorące i namiętne, a z czasem delikatnieją, jednak nigdy nie ustają. Każdy
pocałunek (nawet tak zwany „buziak”) mówi nam wciąż na nowo o tym, że jest ktoś,
kto się o nas troszczy i komu zależy. Pocałunek to rozmowa dwojga ust
zakochanych, w której nie trzeba słów.
źródło:
http://fitness.wp.pl/multimedia/galerie/art231.html
|