Menu główne
Strona Główna
Aktualności
Cukiernie
Dekoracje weselne
Dj, wodzireje
Fotografia Ślubna
Garnitury
Humor
Kwiaciarnie
Nauka Tańca
Manicure
Obrączki
Organizacja Ślubów
Oświetlenie
Makijaż
Salony Fryzjerskie
Samochody do ślubu
Sale weselne
Studio Urody
Solarium
Sale weselne
Usługi Barmańskie
Wiersze o miłości
Wykaz kościołów
Wideofilmowanie
Zabawy oczepinowe
Zaproszenia ślubne
Zespoły Muzyczne
Ogłoszenia
FORUM
Targi Ślubne Łomża






Nie pamiętam hasła
Konto? Zarejestruj się!

Przydatne Informacje:
Urząd Stanu Cywilnego Łomża ul. Stary Rynek 14 tel. (086) 216 48 30
Najczęściej Czytane
 

Zwyczaje, przesądy Drukuj Email

Obyczaje, przesądy, wróżby, zwyczaje...
Na ich temat krążą skrajnie różne opinie i zdania. Ich przeciwnicy utożsamiają je z zabobonami, zaś zwolennicy tłumaczą głęboko zakorzenioną tradycją. Ze zwyczajami, w większym lub mniejszym stopniu mamy do czynienia na co dzień, ale te najbardziej spektakularne towarzyszą rytuałowi zmiany stanu cywilnego. Wówczas nawet najbardziej zagorzali przeciwnicy potrafią poddać się ich magii, ulec nadprzyrodzonej mocy tradycji.

Różnorodne obyczaje towarzyszące przygotowaniom do uroczystości związanej ze zmianą stanu cywilnego, jak również zwyczaje, których ściśle przestrzegano podczas samego obrządku ślubu i wesela znane były ludzkości od prawieków, niektóre już w czasach pogańskich. Wszystkie przekazywano pieczołowicie z pokolenia na pokolenie w tym samym celu. Miały one zapewnić wieczne szczęście i dostatek nowo tworzącej się rodzinie. Tym, którym nie szczęściło się w miłości pozostawało wierzyć w przesądy oraz wróżby, mające dopomóc im w znalezieniu i usidleniu tego-lub tej jedynej. Temu służyły talizmany, różne czary i zaklęcia wypowiadane w ściśle określonych okolicznościach np. podczas obrzędów towarzyszących hucznie wówczas obchodzonym świętom ludowym, takim jak święto wiosny czy noc Kupały, później w noc sobótki, andrzejki, wreszcie w wigilie - Bożego Narodzenia i Nowego Roku. W dawnych czasach dużą rolę odgrywały także tajemnicze zioła, grzyby, a nawet włosy i krew dyskretnie dodawane do potraw warzonych ukochanym, na podobieństwo dzisiejszych afrodyzjaków. Obyczaje w poszczególnych regionach kraju i warstwach społecznych różniły się między sobą. Na wsiach wróżąc samotnym pannom i kawalerom wykorzystywano dobrodziejstwa natury; obserwowano zachowanie zwierząt, przyglądano się plonom, źdźbłom trawy, niebu, księżycowi, migocącym gwiazdom, z których odczytywano zapisaną młodym przyszłość. Przestrzegano, praktykowanego z resztą po dziś dzień, andrzejkowego lania wosku i wystawiania pantofli za próg, jak również wkładania pod poduszkę kartek z imionami kawalerów, puszczania na wodę świeczek itp. Z czasem w miastach zaczęto korzystać z kart, wróżyć z kuli lub fusów. Jak wynika z materiałów źródłowych, w zamierzchłych czasach również młodzi chłopcy uciekali się do przeróżnych sztuczek i forteli, mających dopomóc im w zdobyciu ukochanej. Także oni wypowiadali dziwne zaklęcia a swe wybranki poili napojami i karmili potrawami z dodatkiem tajemnych ingrediencji. Dziewczęta i chłopcy, którzy w taki czy inny sposób szczęśliwie się odnaleźli, mogli następnie przystąpić do rytuału swatania. Polegał on na zagadywaniu (zwanym również rainami lub zamówką) przez swata lub swatkę o sprzedaży jałówki lub innego zwierzęcia z gospodarstwa rodziny ewentualnej kandydatki na żonę. Następnie według zwyczaju następowało przyzwolenie i poczęstunek u krewnych dziewczyny. Swaty kończyły się niepomyślnie, jeśli dziewczyna odmówiła wódki lub gdy w ramach poczęstunku podano m.in. szarą owocową zupę albo słynną czarną polewkę. Przypieczętowaniem zgody na ślub były - wódka i jajecznica oraz sowite wynagrodzenie (pieniężne lub w naturze), przygotowane dla swata lub swatki. Młodzi mogli wówczas zająć się przygotowaniami do uroczystości ślubnej, którym towarzyszyły kolejne zwyczaje. Pierwszym etapem było wyprawienie hucznego przyjęcia (zdawin), podczas którego młodzi wymieniali się pierścionkami, ustalali plan uroczystości ślubnej i weselnej, rozdzielali obowiązki między bliskich i znajomych, wreszcie wróżyli sobie nawzajem wspólną przyszłość. Następnie przechodzono do omówin (zapisu albo ugadania) z rodziną przyszłego zięcia, regulujących sprawy majątkowe. Zgodnie ze zwyczajem dziewczyna wnosiła posag, chłopak zaś wiano, czyli zapłatę za specjalnie na tę okazję przygotowany wieniec (symbolizujące kupowanie sobie żony). Wieniec w zależności od regionu przyjmował różne formy i nazwy np. rózga, drzewiec, laska, wiecha. Rytuał wymiany wieńca na wiano odbywał się podczas poczęstunku wydawanego przez rodzinę dziewczyny albo podczas wesela. Jak wynika z tekstów źródłowych kiedyś, w zależności od regionu, wianem nazywano także wyposażenie córki przez rodziców w dobra ruchome, zaś posagiem przekazywaną jej przez nich ziemię. Istniało też pojęcie przywianka, czyli wszelkich dóbr przekazywanych przez rodziców córce, względnie przyszłej żonie przez męża. Obecnie między słowem wiano i posag nie istnieje istotna różnica na ogół znaczą to samo. Wracając jednak do kolejności poprzedzających zaślubiny zwyczajów trzeba wspomnieć, że po dopełnieniu warunków umowy (wcześnie wspomnianej wymianie wieńca na wiano) wyprawiano zaręczyny, najczęściej w formie przyjęcia, podczas którego młodzi przyrzekali sobie małżeństwo. Na początku zaręczyny polegały na przypieczętowaniu umowy poprzez symboliczne łapanie się młodych za ręce. Od tej chwili mówiono o nich jak o zaręczonych. Z czasem zamiast wieńca i wiana wprowadzono wymianę pierścionków zaręczynowych. Podczas przyjęcia zaręczynowego rodziny młodych miały sposobność bliżej się poznać, szczególnie uważnie przyglądano się kandydatce na żonę, oceniając jej urodę, elegancję i umiejętności w pełnieniu roli pani domu. W niedzielę, po uroczystości zaręczynowej młodzi zwani dalej narzeczonymi udawali się do kościoła, by prosić księdza o publiczne ogłoszenie w kościele zamiaru wstąpienia przez nich w związek małżeński, czyli o tzw. zapowiedzi. Tego samego dnia, tradycyjnie wyprawiano kolejne przyjęcie, najczęściej w miejscowej gospodzie. Na tydzień przed planowaną uroczystością młodzi zapraszali osobiście, zwłaszcza co zacniejszych gości m.in. rodziców chrzestnych, częstując ich ciastem i prosząc o błogosławieństwo. Pan młody pojawiał się u swych krewnych i znajomych w asyście drużby, panna młoda zaś w towarzystwie druhny. Przestrzegano zwyczaju, by każdego przypadkowo spotkanego po drodze koniecznie umieścić na liście gości. Kiedyś śluby wyprawiano głównie w niedziele.

Do dziś największą popularnością cieszą się terminy przypadające w Boże Narodzenie i Wielkanoc jak też w miesiące, które w swojej nazwie zawierają literę r, co nowożeńcom ma przynieść szczęście. Zdecydowanie omijano wyznaczania daty ślubu w okresie wielkiego postu, adwentu oraz 1 kwietnia, czyli w prima aprilis. W przeddzień ceremonii zaślubin kandydatka na żonę żegnała wolny stan podczas rozplecin (nazwa wzięła się od rytuału rozplatania warkocza pannie młodej) dziś, w zmodyfikowanej formie zwanych wieczorem panieńskim, narzeczony zaś żegnał się z wolnością podczas zakrapianego alkoholem wieczoru kawalerskiego, spędzanego wyłącznie w męskim gronie przyjaciół, rodziny i znajomych. Tego samego dnia, dla odgonienia złych mocy i zapewnienia młodym szczęścia, pod domem panny młodej tłuczono szklane przedmioty. Potłuczone kawałki im było ich więcej tym lepiej, co do jednego musiała ona zebrać, tak by w małżeństwie mogło dopisać jej szczęście.

Ostatnim godzinom przed uroczystością towarzyszyło przygotowywanie weselnych potraw według staropolskich receptur (inne szykowano z myślą o obiedzie, inne na wieczerzę), wicie wianka oraz pieczenie korowaja, czyli weselnego kołacza. Rodzina panny młodej tradycyjnie dbała o koszty uroczystości kościelnej, weselne potrawy, oraz ubiór i wyprawę córki, zaś bliscy młodego o jego odświętne ubranie, alkohol i muzykę. Na kilka dni przed ślubem pantofle panny młodej stawiano na parapecie, by miało czas zagościć w nich szczęście. W dniu ślubu wkładano do nich monetę, aby zapewnić młodym dostatek. Z tego samego powodu również pan młody miał obowiązek włożyć do kieszeni odświętnego stroju drobne monety. Jako symbol czystości panna młoda zakładała suknię w kolorze bieli oraz: coś niebieskiego (będącego znakiem wierności), coś nowego (symbolizującego dostatek), coś starego (by mogła liczyć na pomoc swojej rodziny) i coś pożyczonego (by zapewnić sobie życzliwość nowej rodziny). Pod suknię wkładała bieliznę z zaszytą w niej skórką chleba lub kostką cukru by zapewnić sobie dostatnie życie. Rozdarcia w sukni (by na młodych nie sprowadzić nieszczęścia) nie zszywano ale spinano przy pomocy agrafek.

W dniu ślubu narzeczony przybywał po swą wybrankę do jej rodzinnego domu. Towarzyszyło temu przejmujące pożegnanie, podziękowania, przeprosiny. Młodzi klęcząc odbierali błogosławieństwo rodziców i symbolicznie sobie ślubowali poprzez złączenie rąk ręcznikiem (rękowanie) dokonywane przez starostę albo swata, po czym udawali się do kościoła. Według przesądu nie powinni byli po drodze zatrzymywać się, ani tym bardziej zawracać z drogi, co mogło zagrozić ich przyszłemu szczęściu. W kościele, którego próg młodzi powinni byli przekroczyć prawą nogą, panna młoda nie mogła płakać ani odwracać się. To także mogło stanowić przeszkodę na drodze do szczęścia. Przesądy dotyczyły również obrączek. Nie można było np. dopuścić do ich upadku na posadzkę (co groziło nieszczęściem) lub pomylić palca, na której miały się znaleźć (co groziło zdradą). Aby ustrzec się w małżeństwie niemiłych niespodzianek, do bukietu ślubnego wybierano kwiaty o szczególnym znaczeniu. Np. szczęście miały zapewnić konwalie, zdrowie irysy a wierność fiołki. Po mszy przed kościołem młodzi byli rzęsiście obsypywani monetami, które musieli zebrać, jeśli chcieli zapewnić sobie dostatek, następnie odbierali życzenia od przybyłych na ślub gości.


W drodze powrotnej świeżo upieczone małżeństwo tradycyjnie napotykało przeszkody w postaci tzw. szlabanów. Aby dotrzeć na wesele pan młody musiał wykupić się wódką, często kilkakrotnie. Po przybyciu na miejsce młodzi byli witani przez rodziców u progu domu panny młodej chlebem i solą. Po ucałowaniu chleba i przyjęciu życzeń zapraszano przybyłych gości do wnętrza domu, gdzie rozpoczynano huczną weselną biesiadę. Mąż przenosił żonę przez próg weselnego domu. Według jednego zwyczaju po to, by mogła mieć lekkie życie, według innego by on mógł rządzić w ich związku. Innym zwyczajem, jaki przetrwał w Polsce po dzień dzisiejszy, jest powitanie świeżo poślubionych małżonków kieliszkami z wódką i z wodą. Według wróżby to, które wybierze kieliszek z wódką będzie rządziło w związku. Po spożyciu zawartości, młodzi tłuką kieliszki na szczęście. Hucznemu weselisku, które często trwało kilka dni zawsze towarzyszyła wesoła zabawa połączona z przyśpiewkami, tańcami i obrzędami (targi, łapanie welonu, organizowane o północy oczepiny).

Pierwszy taniec tradycyjnie zarezerwowany był dla młodych. Ważne było, by nie pomylili wtedy kroków, co mogło skutkować niezgodą w małżeństwie. Dawniej panna młoda nim zatańczyła ze swym świeżo poślubionym mężem udawała, że utyka na jedną nogę. Po uiszczeniu drobnej opłaty mógł z nią swobodnie zatańczyć. Urządzano też tzw. biały wieniec, czyli tańce panny młodej z każdym z zaproszonych na wesele gości. Za taniec musieli wnieść oni symboliczną opłatę. Udane weselisko było zapowiedzią szczęśliwego życia w małżeństwie. By te szanse zwiększyć urządzano poprawiny, które na podobieństwo wesela niekiedy również trwały kilka dni. Obecnie granice między poszczególnymi zwyczajami zaczynają się zacierać, przenikać z jednych regionów do drugich.

Wiele nowych, dotąd polskiej tradycji nieznanych jest bezkrytycznie przejmowanych, najczęściej z kultury zachodniej. Tym bardziej warto znać genezę własnych obyczajów, a te najpiękniejsze podtrzymywać i kultywować.
 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
 

Czy wiesz, że...
Zgodnie z tradycją Panna Młoda zasusza na pamiątkę swój bukiet ślubny. Jeśli jednak nie chce by wraz z nim uschła miłość, powinna spalić go w pierwszą rocznicę ślubu.
 

Nie zapomnij o kwiatach !

Copyright by 2007 Ślub Łomża: Serwis Ślubny www.slub.lomza.pl                   www.hosti.eu