|
Ślubny savoir-vivre
Ślub to ważne wydarzenie, nie tylko dla
samych
narzeczonych, ale także dla ich bliskich. Warto przestrzegać pewnych zasad, by
wszyscy czuli się szczęśliwi i docenieni.
Przeczytaj ważne wskazówki.
W czasie przygotowań do zawarcia małżeństwa i urządzania wesela przyda się wam
duża dawka cierpliwości i spokoju. Z jednej strony chcielibyście kontrolować
przygotowania, decydować samodzielnie w najważniejszych dla was sprawach, z
drugiej - dookoła macie mnóstwo osób, które będą wam doradzać, próbować
decydować za was, oburzać się lub grymasić, gdy postanowicie coś nie po ich
myśli. Trzeba pamiętać, że rodziny panny młodej i pana młodego mogą sobie różnie
wyobrażać przebieg zaręczyn, przygotowań, ślubnej ceremonii, wesela. Coś, co dla
jednych jest oczywiste i wynika z rodzinnej tradycji, dla drugich może być
niezrozumiałą fanaberią. Przy ślubnym ołtarzu spotyka się nie tylko dwoje
zakochanych ludzi, ale i ich rodziny, które odtąd będą spowinowacone. Warto
zadbać, by nikogo nie dzieliły nieporozumienia i swary. Dlatego pamiętajmy o
zasadach dobrego tonu.
Zaręczyny na dobry początek
Pora na pierwszy kompromis.
Możecie sobie wyznać miłość w cztery oczy, możecie zaręczyć się i nawet
zaplanować datę ślubu, ale prawdopodobnie nie obędzie się bez rodzinnej
ceremonii. Zaplanujcie ją dyskretnie, najlepiej wtajemniczając w przygotowania
jego i twoją mamę. Wiadomo, że przed ślubem rodziny będą musiały się spotkać,
zaproponujcie więc uroczysty obiad lub kolację. Powinien odbyć się w domu
rodziców przyszłej panny młodej (niektórzy mogą chcieć zaręczyny wyprawić w
eleganckiej restauracji, choć trudno wtedy będzie o prawdziwie rodzinną
atmosferę). Zaproszenie na tę uroczystość powinno wyjść od rodziców dziewczyny
do rodziców chłopaka.
Rodzice przyszłego narzeczonego powinni zjawić się na obiedzie lub kolacji
punktualnie, z bukietem kwiatów dla matki przyszłej synowej (przeważnie są to
różowe róże) i dla niej samej (róże w kolorze purpury) oraz butelką szampana
(lepiej nie oczekiwać, że szampan zostanie zaraz podany - gospodarz domu pewnie
schłodził już butelkę trunku, którym wzniesiecie toast). Warto rozpocząć
spotkanie od swobodnej rozmowy na ogólne tematy. W tym czasie można podać
apéritif (lekkie drinki dla zaostrzenia apetytu) i drobne przekąski (orzeszki,
koreczki). Skrępowani rodzice będzą mieli zajęcie dla rąk. Nie wypada, aby pani
domu zniknęła od razu w kuchni, by przyszykować gorący posiłek. Lepiej zawczasu
go przygotować, tak by wymagał jedynie podgrzania w ostatniej chwili.
Kiedy przystąpić do najważniejszej części spotkania?
Jeśli rodziny się znają, pewnie lepiej będzie od tego zacząć, jeszcze przed
obiadem czy kolacją. I młodzi, i rodzice staną się potem bardziej swobodni.
Jeśli jednak jest to pierwsze spotkanie, może lepiej będzie poczekać z
zaręczynami do deseru (ale także nie przeciągać tej chwili za bardzo). Wiele tu
zależy od rozwoju sytuacji. Bądźcie pewni, że rodzice tak samo przeżywają tę
uroczystość jak wy. Jeśli ich reakcje będą nie takie, jak sobie wyobrażaliście
(histeryczna wesołość, zimny spokój, dziwne żarty), złóżcie to na karb ich
zdenerwowania. Oni także chcą, żeby wszystko wypadło jak najlepiej.
Zanim dojdzie do zaręczyn, dobrze byłoby, gdybyście poznali wzajemnie zwyczaje,
jakie panują w waszych rodzinach. Jeżeli np. ojciec przyszłej narzeczonej jest
człowiekiem zasadniczym, a w domu przywiązuje się wagę do form, lepiej będzie,
jeśli "starający się" poprosi o rękę córki w sposób poważny i oficjalny, a swą
prośbę wystosuje do rodziców wybranki (w niektórych rodzinach za właściwą formę
uważa się sytuację, gdy ojciec narzeczonego prosi o rękę córki dla swojego
syna). Jeśli w rodzinie panują raczej partnerskie, swobodne relacje, zaręczyny
mogą się oczywiście odbyć spontanicznie, między dwojgiem zakochanych przy
życzliwej obecności bliskich.
Oczywiście można także wybrać wariant zaręczyn bardziej kameralny.
Obyczajowi stanie się zadość, jeżeli chłopak przyjedzie do domu rodziców
dziewczyny z bukietem kwiatów dla przyszłej teściowej i narzeczonej i podczas
rozmowy od razu wyjawi cel wizyty, poprosi o rękę swojej wybranki i podaruje jej
pierścionek. Klękanie przed damą serca jest oczywiście mile widziane, zwłaszcza
przez co bardziej romantycznie usposobione kobiety, ale czasem może zostać
uznane za gest zbyt patetyczny, dlatego nie trzeba się przy nim upierać.
Zostawcie sobie oczywiście furtkę.
Być może rodzice do czegoś was przekonają, ale nie zgadzajcie się na wszystko
dla świętego spokoju. To wasz dzień, najważniejszy w życiu. Rodzice swój ślub
już przeżyli. Nie zwlekając, umówcie obie rodziny na kolejne spotkanie, tym
razem już robocze, dotyczące podziału obowiązków i kosztów ślubu i wesela. Warto
przygotować spis spraw do omówienia. Poinformujcie rodziców, na kiedy
wyznaczyliście termin ślubu, jak wyobrażacie sobie ślub i wesele. Starajcie się
uwagi przyjmować ze spokojem i tłumaczyć wasze decyzje bez zbytnich emocji.
Jeśli planujecie wesele,
jego rodzaj zależny będzie od funduszy, jakimi będziecie dysponować. Może się
jednak zdarzyć, że rodziny panny młodej nie będzie stać na huczne wesele. Wtedy
rodzina narzeczonego nie może wymagać od nich wydania na ten cel wszystkich
oszczędności czy zaciągnięcia kredytu. To sprawa bardzo delikatna. Ojciec
narzeczonego może wówczas w przyjaznym tonie zaproponować podział kosztów
("Dajmy spokój zwyczajom, dziś wszystkim żyje się trudno - podzielmy koszty po
połowie"). Tu jednak są dwa niebezpieczeństwa: rodziny panny młodej może nie być
stać na zapłacenie nawet połowy ceny wielkiego wesela albo może się ona poczuć
skrępowana swoją sytuacją finansową. Potrzebny będzie takt
i kompromis. Skromne wesele w miłym gronie okaże się o wiele przyjemniejsze niż
wielka impreza, gdy obie strony mają ochotę rzucić się sobie do gardeł.
Pierwsze starcie
Wkrótce po zaręczynach zaczniecie pewnie snuć plany dotyczące terminu ślubu,
wyboru kościoła lub urzędu stanu cywilnego, świadków, miejsca na wesele,
szacunkowej liczby gości, podróży poślubnej. Zróbcie to we dwoje, abyście
poznali swoje wyobrażenia o tym, jak powinien wyglądać ten uroczysty dzień.
Potem będą was czekały rozmowy z dziesiątkami osób, które zaczną was przekonywać
do swoich wyobrażeń, ustalcie więc na początku, co dla was jest najważniejsze.
Przygotujcie się na to, że rodziny mogą chcieć na was wpłynąć ("Ależ co wy
opowiadacie, ślub będzie w tym samym kościele, w którym braliśmy ślub my i wasi
dziadkowie, to rodzinna tradycja!"). Wyznaczcie sobie więc kanon spraw dla was
ważnych i trzymajcie się go w sposób bardzo grzeczny, ale zdecydowany.
Drużba na służbie
Przynajmniej dwa miesiące przed ślubem powinniście wyznaczyć osoby, które
będziecie chcieli poprosić na swoich świadków. Zachowajcie spokój, gdy rodzice
ustalą za was, że świadkować wam będzie twój brat i siostra pana młodego, i
powiedzcie, że wolicie sami wybrać drużbów, np. spośród przyjaciół.
Gorzej, jeśli rozmowa toczy się przy samych zainteresowanych. Wtedy, jeśli
naprawdę nie akceptujecie wyboru rodziców, trzeba uciąć temat: "Musimy to
przedyskutować", a potem porozmawiać w cztery oczy z siostrą czy bratem. Można
powiedzieć, że wcześniej obiecaliście tę funkcję komu innemu, a dla rodzeństwa
szykujecie w przyszłości funkcję rodziców chrzestnych. Świadkiem powinien zostać
ktoś bliski i dobrze zorganizowany. Do jego obowiązków należy np. opieka nad
listą prezentów, towarzyszenie wam podczas formalności ślubnych, przygotowanie
wieczoru panieńskiego i kawalerskiego, pomoc przy odbieraniu życzeń, kwiatów,
prezentów, a także opieka nad co bardziej szacownymi gośćmi weselnymi.
Pamiętajcie, że bycie świadkiem to zaszczyt, ale i spore obciążenie. Wybrana
osoba może odmówić i należy to zrozumieć.
Joanna Szulc
www.kobieta.gazeta.pl
|